Zabójstwo Martina Luthera Kinga
Doprowadził do zniesienia rasistowskich regulacji prawnych w Stanach Zjednoczonych. Za swoją walkę i ostre potępienie przemocy otrzymał w 1964 roku Pokojową Nagrodę Nobla. Gdy 4 kwietnia 1968 roku stał na balkonie motelu w Memphis w Tenessee, na południu USA
10 kwietnia 1969 roku sprawa mogła wydawać się załatwiona. Przestępca, który miał już na kącie wyroki i ucieczkę z więzienia, James Earl Ray, przyznał się do zabójstwa Martina Luthera Kinga. Został skazany na 99 lat więzienia.
Wyniki testów balistycznych pokazały, że aż 12 z 18 kul, które zostały wystrzelone z karabinku podczas testów, z którego rzekomo zamordowano pastora, miały inne oznakowania niż kula, która zabiła Kinga. Nawet same odciski palców były kwestionowane. FBI miała porównywać odciski palców przez dwa tygodnie, mimo, że porównywała je tylko z 720 zestawami. To, zdaniem niektórych, świadczy o tym, że odciski były wątpliwej jakości.
Ray twierdził, że przyznał się do winy za radą swojego adwokata, by uniknąć kary śmierci. Sprawa zabójstwa Martina Luthera Kinga nie została nigdy rozwiązana przed sądem. Dlaczego jednak Ray już trzy dni po ogłoszeniu wyroku wycofał się z ugody i domagał się procesu, mimo, że mogło to grozić wyrokiem śmierci?
Ray że nie mógł on zabić Kinga po prostu z braku umiejętności. Miał strzelać pod trudnym katem, przez pół-zamknięte okno stojąc w wannie. Ray nie był snajperem, a strzał, który zabił czarnego pastora był bardzo trudny i celny.
Informacje
» UWAGA